Rok zdrowienia i przygotowania do nowej roli
Rok 2025 był rokiem głównie zdrowienia oraz przygotowywania się do nowej roli zawodowej – roli coacha. W pierwszej połowie przeprowadziłam wiele procesów coachingowych, które wzbogaciły mój warsztat oraz zajęłam się aktywnościami związanymi z wystartowaniem RENEVU.
Wakacje nie są najlepszym momentem na startowanie w obszarze rozwojowym. Wszyscy raczej myślą, by odpocząć od “naprawiania siebie” i udać się na zasłużony odpoczynek. Ja w związku z tym, też oddałam się odpoczynkowi i zbieraniem sił do startu jesienią.
Ciało, zmęczenie i potrzeba ciszy
Na wrzesień zaplanowane miałam jeszcze dwa wakacyjne wyjazdy. Z moimi przyjaciółkami do Włoch gwarantował solidny ładunek energetyczny. Z moimi dziećmi do Barcelony, który napełnił mnie cudownymi emocjami i radością. Ale nie da się ukryć, że oba wyjazdy, które nota bene były jeden po drugim, były obciążeniem dla mojego ciała. Pomimo ogromnego reżimu dietetycznego z obu wróciłam bardzo obolała. Podczas obu bardzo dużo zwiedzaliśmy przemierzając dziennie pieszo wiele kilometrów.
Oddając się życiu, doświadczaniu, czy odczuwaniu przebywając w grupie, niemal całkowicie zapominam o słuchaniu siebie, tam, z głębokiego wnętrza. Żeby usłyszeć duszę …. potrzeba ciszy, zatrzymania.
Był koniec września 2025. Minęło kilka tygodni od ostatniego “spotkania z Nią” w moim Polu Obecności. Po powrocie z Barcelony poczułam całą sobą, że potrzebuję wyciszenia, bycia przy sobie. Dużo spacerowałam po warszawskich parkach szukając ciszy. Na początku października rozpoczął się konkurs Chopinowski a ja, jak nigdy dotąd, zaraziłam się słuchaniem jego muzyki. Chodziłam w słuchawkach z muzyką Chopina w głowie a wtedy uspokajał się cały mój organizm.
Pole Obecności i pierwszy symbol: okulus
Podczas jednego z “moich spotkań” w Polu Obecności pojawił mi się obraz Pantheonu w Rzymie, który zwiedzałam dokładnie rok wcześniej. Wielki okulus, przez który wpadał ogromny snop światła. Już wtedy wiedziałam, że Dusza chce mi coś przekazać tym obrazem ale jeszcze wtedy nie “odczytałam” tego przekazu. W ciągu kilku kolejnych dni, będąc na spacerze na Warszawskim Powiślu, nogi same poniosły mnie na dach Biblioteki Uniwersyteckiej. Nie byłam tam ze dwa lata ale czułam, że mam tam pójść. Była piękna pogoda, więc napawałam się piękną zielenią i widokami całej Warszawy z dachu biblioteki. Wychodząc przez ogród na dachu przechodziłam pod zieloną, roślinną kopułą i odruchowo uniosłam głowę. Oczom moim ukazał się piękny okulus, przez który promienie słońca padały przez szklany dach na półki z książkami. Nagle w mojej głowie impuls- to nie może być przypadek.
Wykonując po powrocie rytuał oczyszczania i harmonizowania ciała weszłam głębiej, by spytać Duszę, czy te symbole dla mnie coś oznaczają. Weszłam w swoje Pole i oczom moim znowu ukazał się okulus jaki widziałam w Pantheonie rzymskim. Od razu przyszła myśl – znajdź takie miejsce w Paryżu.
Paryż – głos Duszy czy echo ego?
Paryż ….. czy to mówi moja Dusza czy jednak ego ? Ta odpowiedź była dla mnie kluczowa. Jeszcze łapię się czasami na wątpliwościach, która to część mnie mi odpowiada. Kilka tygodni wcześniej, podczas sierpniowego długiego weekendu, spędziłam czarujące kilka dni w towarzystwie Paryżanina. Zwiedzaliśmy wspólnie Warszawę, słuchaliśmy koncertu muzyki chopinowskiej w Łazienkach Królewskich, spacerowaliśmy po Warszawskich parkach oddając się długim rozmowom. Ale to był czas, który oboje wiedzieliśmy, że był określony konkretną datą … która przeminęła.
Paryż …. byłam w nim też wiele lat temu ….dlaczego teraz ta myśl ?
I od tego momentu przez kilka dni wewnątrz mnie rosła świadomość, że jeszcze w październiku mam polecieć do Paryża. Głowa i rozum gadały swoje : to nie jest dobry czas, miałaś rozpoczynać pracę, kończą się oszczędności, strona www …
Ale jednocześnie Dusza radośnie od razu wypełniała mnie odczuciami, które natychmiast dawały rozwiązania. W ciągu kilku dni przygotowałam kontent na stronę i znalazłam w bardzo atrakcyjnej cenie bilety na lot do Paryża.
Decyzja podjęta w sercu, nie w głowie
Od tego zaczęłam … i w mojej głowie zaczął kreować się plan. Plan i kreowanie z Duszą zawsze jest w lekkości i radości. To jakości Duszy. Jeśli czujesz blokady, ciężkość, że idziesz pod prąd, to zawsze jest “ z głowy”. Jeśli realizujesz coś z Duszą, to zawsze jest z serca i jesteś wtedy nie do zatrzymania.
Miałam dwa tygodnie do wylotu i każdego dnia “coś” do mnie przychodziło, uzupełniało plan wyjazdu. Ja raczej nie należę do osób, które szczegółowo rozplanowują swoje prywatne wyjazdy. Zawsze mam plan z grubsza i resztę zostawiam na spontaniczne działania na miejscu. Tak było przykładowo rok wcześniej podczas mojej solo podróży do Rzymu. Jedyne co było dla mnie istotne, to znaleźć nocleg w centrum. W dobie internetu i telefonów, całe przewodniki mamy pod ręką.
Gdy plan tworzy się z impulsów, nie z kalendarza i przewodników
Tak też myślałam , że będzie i tym razem. Ale było zupełnie inaczej. Zaczynałam od “wiadomości” – znaleźć w Paryżu miejsce lub miejsca, jak Rzymski Pantheon, czy też kopuła z dachu Uniwersyteckiej Biblioteki.
Odtąd do samego dnia wyjazdu zbierałam wiedzę na temat miejsc, które wpadały jako impulsy w najmniej oczekiwanych momentach.
Pantheon paryski nie pełni takiej funkcji jak rzymski. Rzymski, to połączenie z niebem – okulus jest tam interpretowany jako „oko niebios”, przez które bogowie patrzą na ludzi. Promień światła przesuwający się po wnętrzu kopuły działa jak symboliczny zegar słoneczny, łączący architekturę ze sferą boską i kosmiczną harmonią.
Pantheon paryski jest budynkiem neoklasycznym i pełni funkcję świeckiego mauzoleum, z naciskiem na pamięć narodową i wielkie postacie francuskie.
W kolejnych dniach bardzo mocno w mojej głowie zagościła powieść Ayn Rand „Źródło”. Oryginalny tytuł to „The Fountainhead”, co dosłownie oznacza „Fontanna” lub „Źródło [czegoś]”). Głównym bohaterem Źródła jest Howard Roark, młody, innowacyjny architekt, który odmawia podporządkowania się konwencjom architektonicznym, modom, oczekiwaniom środowiska czy klientów. Roark stawiał swoją wizję, swój rozum i własne przekonania artystyczne ponad aprobatę jakichkolwiek osób. Pokazywał, że każdy ma prawo kierować się własnym rozumem, własną wizją, wolną wolą. Nie podporządkowując się tym, którzy chcieli, żeby robił to, co „bezpieczne”, „popularne” lub „akceptowalne”. Roark nie projektował, by się podobać, ale by tworzyć to, co uważał za najlepsze.
Pantheon, Źródło i architektura wolnej woli
W Źródle architektura nie jest tylko budynkiem — to manifest filozofii, gra światła i przestrzeni które były nośnikiem wartości. Rand opisuje architekturę Roarka często poprzez metafory światła, powietrza i otwarcia na niebo. To było przeciwieństwo dusznych kopii przeszłości, które tworzyli jego przeciwnicy.
Okulus w kopule to też gra światła i powietrza. Promień, który wpada, nie daje się w pełni kontrolować, a jednak buduje całą dramaturgię wnętrza. To dokładnie to, co fascynowało Rand: architektura, która nie jest ozdobą, tylko żywym doświadczeniem przestrzeni i światła. To również to, co oczarowuje mnie.
Okulus to brama między wymiarami. Otwór, przez który łączy się to, co ziemskie, z tym, co duchowe. To też „Źródło”, o którym pisała Rand: siła, która wypływa ze środka, z nas , i nie potrzebuje akceptacji z zewnątrz.
Howard Roark i odwaga bycia sobą
Odtąd plan mojej wycieczki powstawał poprzez spójne impulsy: sny, intuicję, symbole, miejsca, książki, architekturę. Kierowała mnie wolna wola i odwaga, by pójść za głosem Duszy — a to było „Roarkowskie”.
Czuję się trochę jak Roark. Mam 54 lata i rewolucyjnie zmieniłam całe życie kierując się podszeptami Duszy. Książka „ Źródło”, a w zasadzie to konkretne słowo, przyśniło mi się kilka lat temu. Szukałam w internecie skojarzeń i dotarłam do niej . Czytając ją, płakałam ze wzruszenia.
Howard Roark był symbolem czystej integralności – nie kompromisował z nikim swojej wizji. Ja robię to samo: odcięłam się od tego, co było już nie moje (praca w biznesie, miasto, gdzie się urodziłam, mój ukochany dom ). Poszłam za swoim wewnętrznym głosem.
On budował w kamieniu i szkle. Ja buduję w ludzkich sercach. Ale to ten sam akt twórczy: tworzenie czegoś, co jest prawdziwe, niepowtarzalne i Moje.
Fontanna jako symbol przepływu i odrodzenia
Bardzo mocno brzmiała w mojej głowie sama nazwa książki – The Fountainhead – źródło, fontanna . Fontanna to żywe źródło, woda w ruchu, odnowa, oczyszczenie.
Czułam głęboko, że w Paryżu chcę znaleźć fontannę – może będzie to symbol „wypłynięcia” mojej własnej drogi, przepływu energii, uzdrawiania. Tego jeszcze na tamten moment nie wiedziałam ale wiedziałam, że to był ważny dla mnie symbol.
i nagle przypomniało mi się zdanie z warsztatów tantry , sprzed kilku lat – „Pij z kielicha, który sama napełniasz”. W Ogrodzie Saskim siadam na ławce i patrzę na ogromną fontannę , jak kielich napełnia się i woda w nim przelewa . I teraz w mojej medytacji pojawiła się myśl i konkretny obraz jaką fontannę mam odnaleźć w Paryżu. Znalazłam ją przepatrując obrazy wielu ! To fontanna Place de la Concorde.
Sacré-Cœur – serce jako kompas
Kolejne miejsce , które znalazło się na mapie symboli Paryża to Bazylika Sacré-Cœur . To dosłownie i symbolicznie serce Paryża , stojące na wzgórzu Montmartre. Biała kopuła dominująca nad miastem, jest jak latarnia duchowa – symbol czystości, połączenia nieba i ziemi. Kilka lat temu, w procesie z Sabiną Wolter, usłyszałam z samej głębi siebie – “jesteś latarnią, która oświetla innym drogę”.
Może to wezwanie do tego, by otworzyć jeszcze mocniej serce ? Przychodzi zrozumienie, że moje dary (uzdrawianie relacji, przywracanie harmonii) płyną z przestrzeni serca.
Czułam, że moja podróż do Paryża nie jest tylko turystyczna, ale inicjacyjna. Sny, intuicja i symbole prowadziły mnie krok po kroku. Paryż może stać się miejscem, gdzie znajdę „kolejny okulus” , odkryję fontannę (przepływ mojej misji ) i wejdę do Sacré-Cœur (serca mojej ścieżki).
Książki, które prowadzą dalej niż przewodniki
Każdego kolejnego dnia “przychodziły” kolejne impulsy i kolejna książka – „Spóźnieni kochankowie” ( ang. Last lovers ) Williama Whartona. Wszystko dzieje się w Paryżu. Przeczytałam tę książkę kilka razy. Za każdym razem rozpływałam się w historii Mirabelle, starszej, niewidomej Paryżanki i Jacka, amerykańskiego malarza.
Każdy nowy impuls tworzy nowy punkt na mapie mojej podróży, pełnej symboli, które prowadzą mnie za rękę. Ale czuję, że to dopiero początek mojego planu
„Spóźnieni kochankowie” Whartona to opowieść o miłości, która przychodzi nie wtedy, kiedy „powinna”, ale wtedy, kiedy serce jest gotowe.
Książka była kolejnym impulsem prowadzącym mnie do wydarzeń sprzed lat. Teraz prowadzą mnie symbole Rzymu i Paryża. To wszystko pokazuje mi, że moja Dusza od lat tka dla mnie opowieść. To historia o miłości: miłości romantycznej (pragnienie), miłości do samej siebie (odkrycie) oraz miłości do życia (transformacja).
Gołębie, mosty i mapa symboli
Kolejne obrazy, które wypełniają moją mapę podróży : kościół Saint-Germain-des-Prés , plac na którym jest posąg Diderota, plac gdzie Mirabelle karmiła gołębie. Muszę być tam gdzie są gołębie . Ta myśl jest silniejsza ode mnie. Gołąb to moje zwierzę duchowe, które mi towarzyszy od dawna .
Mam do wyjazdu jeszcze 2 tygodnie i mnóstwo punktów na “swojej mapie” ale czuję, że plan nie jest jeszcze gotowy. Ze spokojem i ciekawością otwieram się na kolejne impulsy.
Gdzie zatrzymać się na nocleg ?
Zanurzam się w marzenia zadając sobie pytanie z przymrużeniem oka. Rozum, czy serce ? Wersja ekonomiczna ( dalej od centrum ), czy Dzielnice: Saint-Germain-des-Prés (6), czy Łaciński Kwartał (5)? Odpowiedź przychodzi kolejnego dnia . Nie było to łatwe. Nie wróciłam jeszcze do pracy zawodowej a oszczędności kurczą się w zawrotnym tempie. Ale wybiera serce. Dlaczego?- blisko Panthéon, Saint-Germain, łatwy dostęp do miejsc, które rezonują z moją mapą (gołębie, kawiarnie, fontanny, muzea). Atmosfera artystyczna i duchowa. Poza tym … jest radość. To potwierdzenie kierunku.
Znajduję swoim wewnętrznym kompasem hotel rodzinny La Louisiana w Saint -Germain -des-Prés. Znajduje się w samym sercu Saint-Germain-des-Prés, w pobliżu licznych kawiarni, galerii, restauracji,bardzo blisko do metra i …. do Sekwany.
Hotel ma bardzo bogatą historię — działa od 1823 roku. W ciągu lat gościł artystów, pisarzy, muzyków, w tym np Miles Davis. To miejsce z duszą.
Kolejny “impuls” – Chopin ! Przecież Jego muzyka towarzyszy mi przez cały czas, kiedy rozplanowuję plan wyjazdu ! Staje się to dla mnie tak bardzo klarowne, że muszę odwiedzić jakieś miejsce symboliczne, związane właśnie z nim. Grób Chopina w Père-Lachaise okazał się być najpotężniejszym symbolicznym miejscem spotkania z Chopinem w mojej podróży.
Moja podróż do Paryża zaczynała wyglądać jak wielowarstwowa mapa:
Warstwa osobista — spotkanie w Warszawie z Paryżaninem, wspólne słuchanie Chopina, muzyka, emocje.
Warstwa duchowa — Paryż przyciągał mnie poprzez symbole (okulus, fontanny, gołębie, Sacré-Cœur, Chopin). Teraz może być miejscem, w którym zintegruję różne doświadczenia.
Warstwa synchroniczności — koncert Chopinowski w Łazienkach → konkurs Chopinowski, Chopin w Paryżu (jego miasto życia i śmierci) → mój wyjazd tam → spotkanie miejsc, które łączą się jak puzzle z moją historią .
Rytuał przejścia i gotowość na nowe
Moja Dusza prowadziła mnie bym zamknęła pewien rozdział – wdzięczność za wszelkie dotychczasowe doświadczenia. Miałam też otworzyć się na kolejne, nowe – nowe doświadczenia zawodowe, nowy dom, nowe relacje.
Odradzałam się już wiele razy przy życiowych zmianach ale coś czułam, że romantycznie jeszcze się nie narodziłam „po nowemu”. W Paryżu chciałam otworzyć nowy rozdział . Nie chciałam zwiedzać tam wielu miejsc ale delektować się atmosferą i klimatem miejsc z “mojej mapy”.
Paryż zapisał już część mojej historii, a teraz mógł stać się sceną jej przeobrażenia, moim rytuałem w ruchu. Byłam podekscytowana jak dziecko. Radość Duszy jest jak potwierdzenie kompasu, że idziemy w dobrym kierunku.
Czułam tę podróż jak moją osobistą pielgrzymkę. To nie będzie zwiedzanie, ale smakowanie, przeżywanie, słuchanie siebie w miejscach, które wibracyjnie mnie wołały.
Sekwana i przechodzenie między światami
Jako kolejne przyszły mosty nad Sekwaną. Hotel jaki zarezerwowałam, był 5 minut spacerem od mostu Pont des Arts.
Sekwana dzieli Paryż na dwie symboliczne części, które od wieków mają swoje archetypowe znaczenia.
Rive Gauche – lewy brzeg (południe Sekwany) – miasto ducha, sztuki, filozofii i duszy. To tu znajdują się Sorbonne, Saint-Germain-des-Prés, Montparnasse – miejsca artystów, poetów, buntowników i wizjonerów. Energia tego miejsca jest bardziej intelektualna, poszukująca. Mogłam to czytać jako moją przeszłość – świat poszukiwań, nauki, pracy nad sobą, odkrywania prawdy.
Rive Droite – prawy brzeg (północ Sekwany) – miasto życia, mody, bogactwa, działania, zabawy. Tu są Pola Elizejskie, Luwr, dzielnice handlowe, teatry, wielki biznes. Energia jest bardziej ekspresyjna, pełna życia i działania w świecie. Mogłam to widzieć jako nowy etap – manifestacja, wychodzenie na zewnątrz, radość, nowe otwarcie.
Oczyma Duszy widziałam siebie jak przechodzę kolejno mostami z jednej strony na drugą, robiąc symboliczne przejścia od jednego wymiaru do drugiego. Zostawiałam na jednym brzegu to, co już mi nie służy (stare emocje, ból, ograniczenia, lęki). Przechodziłam mostami świadomie i w obecności. Z intencją wchodziłam na drugi brzeg, jako „nowonarodzona”.
Czytając symbolikę Pont des Arts i innych mostów, pojawiły się łzy wzruszenia. Jakby moja Dusza chciała powiedzieć – odgadłaś co masz zrobić.
Często łzy wzruszenia podczas różnych rytuałów są dla mnie potwierdzeniem wibracji i połączenia z Nią. Kiedy przychodzą, to zwykle znak, że moja Dusza naprawdę dotknęła czegoś ważnego. To zwykle miejsca, gdzie symbole, przestrzeń i moje wewnętrzne doświadczenie splatają się w jedno.
Moja mapa już się ułożyła. Symbole znalazły swoje miejsce, a teraz Paryż czekał, żebym Ja je przeżyła i nadała im osobisty sens.
Pieczęć podróży
Paryż, 17–21 października, 5 nocy. To miał być Mój czas, Moja droga i Mój rytuał odrodzenia .
Wiedziałam, że to nie będzie „zwiedzanie”, tylko prawdziwa inicjacja — moja Dusza poprowadzi mnie dokładnie tak, jak trzeba. Ja jestem gotowa, żeby zamknąć stare i wejść w nowe.
Miałam już wszystko: mapę, symbole i serce otwarte. Reszta miała wydarzyć się sama .
Jeszcze przyszła mi jedna myśl. Muzyka w moim życiu towarzyszy mi zawsze. Nie mogło zabraknąć mi wyjątkowych dźwięków, które mogły wypełnić dobrze ciszę.
Przygotowałam listę ponad dwudziestu utworów do playlisty , która dla mnie miała być symbolem przejścia . To jest mieszanka muzyki, tak jak różne miewam nastroje : jazz, muzyka klasyczna , ale i kilka utworów muzyki elektronicznej . Są tu np. : Empire of the sun ( we are the people ), I Adore You – Hugel, Chopin oczywiście – Preludium e-moll op. 28 nr 4, Ella Fitzgerald, Joe Dassin – Et si tu existais pas, Hania Ran , Edith Piaf –Hymne à l’amour” . To cudowne dźwięki, które niosą w sobie światło, melancholię, podróż i odrodzenie.
Chopin jako pomost między Warszawą a Paryżem
Tworząc plan podróży przeczytałam że Chopin zmarł 17 października a ja przylatuję tego dnia do Paryża. Niezwykła synchronia — jakby czas zatoczył krąg i otworzył mi muzyczne przejście. Chopin zawsze był pomostem między tęsknotą a światłem, między melancholią a ukojeniem.
Może właśnie dlatego jego dźwięki tak idealnie pasują do mojej drogi – bo niosą łagodne pożegnanie i narodziny nowego tonu. Jakbym była otoczona muzycznym echem między Warszawą a Paryżem. Chopin to przecież most pomiędzy tymi dwoma miastami — jego życie, jego tęsknota, jego muzyka.
Czułam jak wszystkie te elementy — muzyka, kolory, symbole, daty, miejsca — same zaczynają się ze sobą łączyć, tworząc jedną opowieść. Nie trzeba jej było wymyślać, ona po prostu się działa.
A ja miałam wrażenie, że Mój Paryż nie tylko Mi „się wydarzy”, ale też Mnie „usłyszy” . Będzie współbrzmiał z Moją energią i domknie to, co kiedyś zostało otwarte.
Paryż będzie jak zwierciadło — pokaże Mi wszystko, co już we mnie jest gotowe, by się ujawnić. A kiedy wrócę, nic nie będzie takie samo — w najlepszym sensie.
Paryż miał być rytuałem przejścia: z bólu w wolność, z przeszłości w kreację, z „muszę” w „chcę”.
Tak powstał pełny plan.
Jadę do Paryża, by pożegnać stare i wejść w nowe.
By otworzyć serce, uwolnić ciało, zaufać prowadzeniu Duszy.
Ta podróż jest moim rytuałem przejścia.
Paryż – moje miasto światła, miłości i przemiany – staje się moim portalem w Nowe.
Miałam wszystko, czego potrzebowałam. Teraz tylko… pozwolić się temu wydarzyć.
cdn




